Today is the day… Dzisiaj zabutelkowałem wino malinowo- jeżynowe. Wstawiłem je w okolicach sierpnia, pracowało dość szybko na drożdżach Bayanus. Surowcem były ogródkowe jeżynomaliny i maliny, w gar poszedł też słoik prawdziwie leśnych jeżyn. Wyszło lekko wytrawne, takie jak lubię. Poziom cukru był kontrolowany na każdym etapie procesu. Na końcu dodałem do balona troszkę pieczonego dębu francuskiego- nie mam niestety dostępu do beczki, więc posiłkuje się w ten sposób… Smak powala- w całej kuchni pachnie teraz lasem. I nie jest to wpływ alkoholu (prawie nie podpijałem ;) )! Żałuję, że zrobiłem go tak mało- w tym roku postaram się wreszcie wykorzystać moją 200l beczkę, która od kilku miesięcy stoi na balkonie- wejdę w produkcje hurtową
Skoro jesteśmy przy produkcji hurtowej- dlaczego u nas nie może być tak, jak w reszcie cywilizowanych krajów? U nas zalegalizować sprzedawanie własnego wina jest załatwić trudniej jak nową wątrobę. W Czechach, czy na Bałkanach nie ma z tym żadnego problemu. We Francji też jest dość łatwo- ale tam można to wytłumaczyć tradycją winiarską. A u nas?
Kicha.
Tylko kilka winnic produkujących własne wino może je legalnie sprzedawać (np. Winnica Jaworek). O ile lepiej było by, gdyby dostępność tego typu win była większa? Polska ma potencjał, mamy ludzi, którzy się na tym znają, mamy parę ładnie położonych stoków, na których winogrona miałyby wspaniałe warunki. Mielibyśmy dobre wina… ale jak zwykle jestesmy hamowani przez papierki i biurokrację.
Jakby hurtowo ułatwiać te procedury, to można by też pomyśleć o zmianie przepisów odnoszących się do gorzelnictwa domowego, pejoratywnie zwanego czasem bimbrownictwem. Całkowita legalizacja jest kiepskim pomysłem i nie ma o niej co marzyć (akcyza itp). Ale częściowa- dlaczego nie? Deklarujemy w US wielkośc produkcji, dostajemy banderole, robimy badania- wzrosła by kultura produkcji i poprawiła by się jakość. Oczywiście naiwnym byłoby wierzenie, że nagle każdy, kto produkuje sobie 2l gorzałki metodą garnkową poleci do Urzędu, ale Ci, co robią nieco więcej i na nieco lepszym sprzęcie- dlaczego nie? Ja bym pewnie poszedł ;] Fajnie byłoby zobaczyć na swojej śliwowicy banderolę..
No, ponażekalim, czas wrócić na Ziemię. Na szczęscie winiarstwo domowe jest jeszcze legalne ;-P Jak zdelegalizują, to zejdziemy do podziemia. A pod ziemią są przecież najlepsze piwniczki…
Zdrowie!
